Let's play!Modne może być wszystko: od malowania jednego paznokcia na inny kolor, poprzez noszenie grzywki zasłaniającej oczy (vide “Bieber fever”), na nadużywaniu niektórych słów skończywszy. Każda epoka, każde pokolenie, każda klika ma swoje ulubione słowa, których używa częściej niż innych. Wszyscy stosujemy takie przyjemne dla mózgu – czytaj: nie wymagające myślenia – skróty. Ktoś zamiast “lub” zawsze mówi “tudzież”. Inny nagminnie nadużywa łacińskich zwrotów (o tym przeczytasz też wkrótce na naszym blogu, kiedy będziemy omawiać popularne zapożyczenia obecne w języku angielskim), np. “de facto” lub “pro forma”. Niektórzy już po tygodniowym pobycie w stolicy naszego kraju każde zdanie kończą jakże popularnym “tak?”. Nie oszukujmy się, homo sapiens to gatunek z natury leniwy.

Dlatego też od jakiegoś czasu regularnie publikuje się listy najczęściej używanych wyrazów i zwrotów roku. Na listę z 2013 roku trafiły m.in. takie perełki w języku angielskim:
- “fail”: nasza polska porażka;
- “hashtag”: a.k.a. najbardziej irytujący znacznik w historii ludzkości;
- “the optic”: typowo telewizyjny wytwór, którego odpowiednikiem jest równie bezsensowny polski pleonazm “optyka patrzenia/widzenia”;
- “tread lightly”, czyli dowód na obezwładniającą siłę popkultury lub też na to, że fani serialu Breaking Bad są niezwykle aktywni w sieci.

Zaciekawiona, postanowiłam stworzyć własną, absolutnie subiektywną, listę angielskich wszędobylskich słów. Ku mojemu umiarkowanego zaskoczeniu okazało się, że trzy wybitnie popularne ostatnio słowa w jakiś sposób dotyczą… konfliktu. Amerykańskie i brytyjskie media wydają się być bowiem zafascynowane określeniami “brouhaha”, “kerfuffle” i “palaver”. Nie ukrywam, zapewne zwróciłam na nie większą uwagę właśnie dlatego, że wyglądają równie doskonale jak brzmią. Łatwo było im się wyróżnić wśród zupełnie nudnych, choć równie popularnych, wyrazów jak “drone” czy “deficit”. Bo czyż “brouhaha” i “kerfuffle” nie brzmią smacznie? Moim skromnym zdaniem dużo smaczniej niż polskie “zamieszanie” lub “zamęt”. Kuzyn zamętu i zamieszania, “palaver”, ma pochodzenie portugalskie i oznacza “zawracanie głowy” lub “robienie hałasu”. Skoro zahaczyliśmy o geografię, oryginalnie szkockie “kerfuffle” jest zdecydowanie częściej spotykane w Wielkiej Brytanii, podczas gdy “brouhaha” wydaje się być bardziej amerykańska mimo swych francuskich początków, które sięgają dziewiętnastego wieku.

I oto prawdziwe zaskoczenie: modne, nie znaczy najnowsze. Chociaż przecież nie powinnam być zdziwiona. Dzięki jakże praktycznej grzywce wzrok tracili już członkowie Guns’n'Roses, Def Leppard czy Poison. Ale przynajmniej wyglądali zabójczo…

Piękne znaczy praktyczne...